Dzień 4.

Już od samego rana było słychać rozmowy ludzi, którzy jeszcze imprezowali lub ledwo co się obudzili. Nie wspominając już o chrapaniu. Tego dnia mieliśmy zaplanowane zwiedzanie Ohridu, czyli miasta położonego niedaleko campingu. Szybko się zebraliśmy, po czym ruszyliśmy w drogę:

Nasze obozowisko

Nasze obozowisko

Oraz nasz środek transportu. 20 osób mieściło się do środka. Da się? Da się :-)

Oraz nasz środek transportu. 20 osób mieściło się do środka. Da się? Da się 🙂

Po paru minutach byliśmy już w centrum. A tak wygląda główny deptak:

P1280786

Nocą wygląda jak nadmorski kurort. Wszystko oświetlone, pełno sklepów z pamiątkami

P1280788

Jedna z bocznych „uliczek”

My postanowiliśmy, że dołączymy do grupy autostopowiczów, która miała umówione wcześniej zwiedzanie miasta i okolic z panią z Polski mieszkającą tutaj od jakiegoś czasu. Pani jednak nie było, więc postanowiliśmy wykupić rejs – wycieczkę na drugą stronę jeziora. Wszystko byłoby idealne, gdyby nie głos przewodnika grupy niemieckich emerytów, który podczas całego rejsu nawijał i nawijał po niemiecku.

– „A niech se pogada” – powiedział Mateusz 😉

P1280798

Godzinny rejs to pełen luz 🙂

Miasto Ohrid

Miasto Ohrid

Tak wyglądał brzeg. Prawie przez całą drogę towarzyszyły nam małe klify

Tak wyglądał brzeg. Prawie przez całą drogę towarzyszyły nam małe klify

Oraz "cygańskie" domy postawione na wodzie ;-)

Oraz „cygańskie” domy postawione na wodzie 😉

Po godzinie rejsu, spaleni słońcem dotarliśmy na drugą stronę jeziora, która była nastawiona na turystów tejże wycieczki. Stragan obok straganu i naciągający na kupno czegokolwiek ludzie to codzienność. W końcu muszą na kimś zarobić, a jak wiadomo, na turystach da się najbardziej. My jednak nie kupiliśmy nic, tylko poszliśmy do restauracji coś zjeść, po drodze mijając stragany. Restauracja ta mieściła się obok ładnej rzeczki, będącej dopływem do jeziora. Taki mieliśmy widok ze stolika:

:-)

🙂

Zamówiliśmy sobie po hamburgerze oraz piwie.

Smacznego!

Smacznego!

Gdy siedzieliśmy przy stoliku, Agata wpadła na pomysł zrobienia łódki z papieru, który dostaliśmy jako podstawkę pod talerze. I tak Mateusz dołożył trochę części, reszta dołożyła trochę dobrej woli, i mieliśmy statek lepszy niż nasz rejsowy:

Popłynął na prawdę daleko. Było go widać jako malutki punkt w oddali

Popłynął na prawdę daleko. Było go widać jako malutki punkt w oddali

Mając do dyspozycji jeszcze trochę czasu, poszliśmy schodami w górę zobaczyć klasztor św. Nauma. Założony w 905 roku był głównym ośrodkiem edukacji tamtejszej ludności. Zdjęcie poniżej wzięte z internetu, ponieważ nie mieliśmy aparatu, który objął by całości klasztoru w 1 kadr:

Klasztor św. Nauma

Klasztor św. Nauma

W okolicy tego miejsca widzieliśmy także pawie, które żyją tutaj na wolności i chodzą wśród ludzi:

P1280845

Okolica i klasztor prezentowały się bardzo ładnie na tle jeziora. Zieleń w okół była zadbana i wszędzie było czysto. Dziewczyny z racji tego położyły się na trawie, a my rozmawialiśmy na temat komunikacji wśród pawi. Gdy chwilę odpoczęliśmy, poszliśmy zrobić zdjęcie z jeziorem w tle:

:-)

🙂

No ale wszystko co dobre szybko się kończy, tak więc wróciliśmy na statek po drodze dopingując wędkarzy. Tym razem usiedliśmy na dolnym pokładzie. Popołudniowe słońce i tak nas już bardzo przypiekło. Całą rejs przespaliśmy, a pilnował nas Żyrafek 🙂

Sypialnia 1. klasa

Sypialnia 1. klasa

103_2515

Nasz dzielny Kapitan

Po godzinie dotarliśmy z powrotem do Ohridu, który postanowiliśmy zwiedzić. Poszliśmy jeszcze wymienić pieniądze oraz kupić coś do picia i jedzenia, i udaliśmy się w stronę twierdzy górującej nad miastem. A tak prezentuje się samo miasto, troszkę dalej od centrum:

P1280850

Ohrid

P1280851

Kamienne ulice

P1280858

Typowa zabudowa

P1280856

Oraz wszechobecne łódki

Ładne miasto. My jednak za namową Łukasza i Mateusza poszliśmy wydeptaną ścieżką nie wiedząc, dokąd dojdziemy. Dobrze zrobiliśmy ryzykując drogą w nieznane, bo doszliśmy do miejsca, z którego są robione zdjęcia, które po wpisaniu w wyszukiwarce „Ohrid” wyskakują na pierwszej pozycji 🙂

Cerkiew św. Jana Teologa

Cerkiew św. Jana Teologa

Chwilę odpoczęliśmy, po czym poszliśmy dalej pod górę po to, aby zdobyć twierdzę górującą nad miastem – twierdzę cara Samuela. Podejście dało się we znaki dziewczynom, więc poszły zwiedzić cerkiew św. Zofii, a my udaliśmy się jeszcze wyżej do samej twierdzy zabierając od nich aparat. Wstęp kosztował grosze, więc postanowiliśmy wejść do środka. A tam pusto. Ale za to jak piękne pusto. Otaczające mury przenosiły nas w okres wojen, które wtedy miały tutaj miejsce. Mateusz i Łukasz chcieli być snajperami, jednak mogli się w nich tylko pobawić:

103_2566

Tam jest, zestrzel go!

Gdy oni się bawili, ja robiłem zdjęcia:

103_2567

Widok z twierdzy. W dole cerkiew św. Zofii

103_2575

Widok na Ohrid z drugiej strony

103_2571

Oraz dwa lebry

W drodze na dół kupiliśmy na straganie koszulki z flagą Macedonii, które służą jako pamiątki. Po 5 minutach byliśmy znowu przy dziewczynach. Jeszcze tylko fotka cerkwi:

Cerkiew św. Zofii

Cerkiew św. Zofii

I szliśmy dalej na dół. Po drodze wstąpiliśmy na ice cofee. Bardzo dobrze zrobiliśmy wybierając je z menu, które idealnie rozpieszczało zmęczone twarze widoczne na zdjęciu poniżej 🙂

Zmęczone miny

😉

Po chwili poszliśmy dalej, aż trafiliśmy na pozostałości amfiteatru, gdzie Mateusz próbował swoich sił wokalno – aktorskich:

103_2595

Jego występ

103_2596

Przyciągnął na widownię tłumy 😉

Gdy występ swój zakończył, poszliśmy kupić jeszcze kartki i pamiątki. Po drodze kupiliśmy na pobliskim bazarze rakiję sprzedaną „pod ladą”. Łukasz wpadł na pomysł kupienia burke – tradycyjnego macedońskiego jedzenia. Kupiliśmy dwa rodzaje – z mięsem oraz serem. Polecamy oba, bo nie dość, że są tanie, to są bardzo dobre.

Tego dnia miał odbyć się także mecz półfinałowy ligi mistrzów. Mateusz próbował skontaktować się z koleżanką, aby się spotkać większą ekipą i gdzieś pójść go zobaczyć. Po godzinie dołączyły do nas 4 osoby. Jedna z nich – Bartek – powiedział, że niedaleko odbywa się wieczór macedoński, na który zostali zaproszeni przez pilota polskiej wycieczki. Plusem dla nas było to, że za wstęp na tą imprezę płaciliśmy znacznie mniej niż cała polska wycieczka. Nie mogliśmy z tego nie skorzystać. I tak z pomysłu zobaczenia meczu poszliśmy szlakiem kultury 🙂 Na wieczorze były suto zastawione stoły, ale niestety nie nasze. U nas panowała za to dobra atmosfera, bo wśród elegancko ubranych ludzi czuliśmy się bardzo dobrze ze względu na nasze poczucie humoru, które wtedy osiągnęło swój szczyt 🙂 I tak rozkręcaliśmy imprezę, aby po pewnym czasie nauczyć się narodowego tańca Macedonii.

Po tańcach dziewczyny zostały zaproszone przez macedońskich tancerzy na imprezę, a my w tym samym czasie postanowiliśmy się także zabawić. Łukasz powiedział:

– „Nie wracamy przed nimi! Wracamy o 3 rano!” 🙂

I sztywno się tego planu trzymaliśmy. Po jakimś czasie jedna z Polek dołączyła i do nas, później kolejne. I tak rozkręciła się nasza impreza. Dziewczyny z Polski musiały się jednak powoli zbierać, więc przyniosły nam to, co zostało im na stole, czyli bardzo dobrą kolację i jeszcze lepsze wino – zupełnie inne niż nasze z kartoników 😉 A że przy stoliku obok siedziały grajki z zespołu, to poprosiłem ich o gitarę. I tak sobie brzdękałem, po czym poszliśmy na miasto się zabawić. Jakże było nasze zdziwienie, gdy przyszła do nas Angelika:

– „Chodźcie do nas” 😀

W sumie zgodziliśmy się na tą propozycję, gdzie poznaliśmy tancerzy. To młodzi ludzie zarabiający na życie pokazem tańca narodowego. Chwilę pogadaliśmy, po czym zamówiliśmy taksówki na camping. Od razu poszliśmy spać.

Dzień 3.                                                                                                         Dzień 5.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s