Dzień 1.

Zaczęliśmy późno, ponieważ Rafał musiał dojechać do mnie z Wodzisławia.

Za to pierwszego stopa złapaliśmy już w Radzionkowie! Co prawda dziewczyna podwiozła nas tylko 2 kilometry, ale opłacało się bo była bardzo ład.. miła 🙂

P1300595

Piekary Śląskie: droga na Siewierz, widok przez autostopowe okulary!

No i pojechaliśmy na Siewierz!! Kierowca ciężarówki wypuścił nas na środku drogi ekspresowej, więc musieliśmy jak najszybciej z tego miejsca wiać do najbliższej zatoczki autobusowej 🙂

P1300601

Jak widać pogoda nas nie rozpieszczała…

Gdy już dotarliśmy na miejsce powaliło nas natężenie ruchu w tym miejscu, a raczej jego brak… Jak widać żodyn prawdziwy Ślonzok nie chce jechać w stronę Warszawy, bo trzeba przejechać przez Sosnowiec.

P1300604

Rafał w swoim żywiole 🙂

Ale pamiętajcie, co by się nie działo zawsze są jakieś pozytywy. Na przykład można było sobie zrobić zdjęcie na środku drogi!

P1300598

stoję na drodze, nie widzi mnie tu nikt!

Nadeszła chyba odpowiednia chwila, aby powiedzieć Wam, że w naszej wyprawie uczestniczyła jeszcze jedna mała postać. Przedstawiać go chyba nie trzeba! Znany jest tego, że jego futerko jest mięciutkie, świetnie służy za poduszkę, nigdy nie narzeka, zawsze jest słodki! Panie i panowie, przed Wami:

P1300606

Sheeepeeek!!

Pogoda robiła się coraz lepsza, my złapaliśmy stopa do Warszawy, a mi dzwoni telefon.

Dzwoni mój współlokator Maciek:

– Łukaszu… ZDAŁEŚ!

NO TO JADYMY DALYJ! 🙂

P1300613

Nawet nasz kierowca się ucieszył 🙂

Późna pora wyjazdu spowodowała to, że w Warszawie „zaraz będzie ciemno”. Ale stoimy na dobrej wylotówce na Suwałki, jesteśmy szczęśliwi, wolni i… głodni.

300 metrów obok nas widnieje znaczek: Burger King! Przypadek? Nie sądzę!

P1300617

Nawet przy jedzonku trzeba pracować.. jemy hamburgery, jedziemy do Rygi za darmo.. ech życie jest ciężkie..

Humory zostają, tylko samochody się zmieniają! 🙂

P1300608

P1300611

no i razem!

P1300614

Aż szczęście się skończyło. Było zimno, padał deszcz i nikt się nie zatrzymywał. Staliśmy w jednym miejscu przez 3 godziny! Ale było warto, zdecydowanie było warto!! Zatrzymał się nam milioner z Wyszkowa. Od razu trzeba napisać, że był to człowiek z wielkim sercem. Powiedział nam, że zawsze pomaga ludziom, nie tylko autostopowiczom. Sam wspiera dom dziecka w Warszawie! Na prawdę mordki się cieszyły, że istnieją tacy ludzie na świecie! 🙂  Oh! Zapomniałbym napisać, że posiadał Jaguara, który przyśpieszał do 100 km/h w 4 sekundy.

P1300619

Bardzo dobrze nam się z nim rozmawiało, zaprosił nas do swojego luksusowego apartamentu, zrobił kawę, drinki, pokazywał koszulę z DG za 750 zł („i tak zawsze ją ubrudzę i muszę wyrzucić”), buty z Bugattiego za 1400 zł jedna para. Ale nasz kierowca nie lubi zakupów więc kupił cały karton. Nie wiele brakowało, aby Rafał dostał jedną parę 🙂

IMAG0439

Było baardzo dobre 🙂

Następnie podwiózł nas na wylotówkę pokazując jakie możliwości ma jego auto. No i co.. no i łapiemy dalej! W zupełnej ciemności złapaliśmy kierowcę, który podwiózł nas do miejscowości Ostrów Mazowiecka, na stacje Orlen, próbując nam wcisnąć pracę ^^. Było już późno, no i zamiast łapać kolejne stopy nocą, wybraliśmy zimne piwo i smacznego hot-doga 🙂

Pogadaliśmy sobie z obsługą stacji benzynowej i po chwili rozkładaliśmy namiot tuż obok wejścia!

P1300623

Zdjęcie co prawda z rana, ale dobrze obrazuje miejsce naszego noclegu 🙂

Zmęczeni szybko usnęliśmy. W nocy Rafał nie próbował z bara rozwalić mi namiotu (a już się to zdarzało w Serbii) więc można powiedzieć, że noc była spokojna.

Skąd pomysł?                                                                                          Dzień 2.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s