Dzień 7.

Po nocnych przejściach z Dexterem budziły nas promienie przedpołudniowego słońca. „Fajnie tak sobie móc leniuchować” – pomyślałem sobie na myśl o tym, że jeszcze tydzień temu goniłem w pracy jak pies za kotem. „No nic, wstajemy” – powiedziałem. I taki widok pokazał się z tarasu po otwarciu oczu:

Nasza sypialnia :-)

Nasza sypialnia 🙂

Później zrobiliśmy sobie śniadanie z produktów, które znaleźliśmy w lodówce. I tak zjedliśmy pomidory z serem mozarellą. Idealne połączenie na śniadanie. Następnie przyszedł czas na dalsze lenistwo – zabawy z psem oraz upragnioną kąpiel i wygłupy w morzu:

Dexter waleczny

Dexter waleczny

Lenie

Lenie

Później lenie weszły do wody

Później lenie weszły do wody

Fale były na tyle duże, że pomimo braku desek surfingowych, czuliśmy jak surferzy. Z Agatą złapaliśmy opaleniznę, a Mateusz spaleniznę. Popołudnie zleciało nam bardzo szybko. W międzyczasie poszliśmy do sklepu kupić dużo zimnego piwa, które idealnie chłodziło nasze rozgrzane organizmy. Po przyjściu do mieszkania wypraliśmy nasze ubrania, posprzątaliśmy trochę bałaganu, który się nagromadził podczas naszego pobytu, oraz zrobiliśmy obiad. Zdecydowaliśmy, że zrobimy paprykę nadziewaną ryżem z mięsem mielonym. Oprócz jedzenia, na stole znalazło się także piwo i wino. Okazało, że trafiliśmy w 10-tkę. Kuchnia tego dnia należała do nas, więc zrobiliśmy najbardziej pyszny obiad, jaki mogliśmy zrobić:

P1250774

Gemista

Oraz nasze zadowolone twarze

Oraz nasze zadowolone twarze

Po obiedzie poszliśmy na basen, z którego mogliśmy korzystać do woli. Udało nam się zrobić potrójnego barana oraz ujarzmiliśmy dzikiego krokodyla ;-)

Do trzech razy sztuka

Do trzech razy sztuka

Pogromcy Fortitra

Pogromcy Fortitra

I tak czas leciał. Wieczorem trochę odpoczęliśmy, po czym poszliśmy z Leonem i Dexterem do baru, który znajdował się na plaży. Piwo, które było podawane w mrożonych szklankach robiło niezłe wrażenie. W międzyczasie dołączył do nas Chris, który chciał się wyspać po ciężkim dniu w pracy. Siedząc przy stoliku, patrzeliśmy jak się bawią dzieci z Dexterem. Miały z nim więcej zabawy niż z łopatką do piasku. W nagrodę dostał przysmaki, które połykał nie zważając na przylepiony do nich piasek. Jako że było już bardzo późno, przestali sprzedawać piwo. Poszliśmy więc do mieszkania, tym razem idąc przez plażę. Blask księżyca oświetlał nam drogę, którą szliśmy, mijając po drodze wędkarzy czekających na swoją “złotą rybkę”. Po godzinie powolnego chodu, znaleźliśmy się w mieszkaniu. Poszliśmy spać, zamykając tym razem za sobą drzwi na taras. Tak na wszelki wypadek ;-)

P1250745

Dzień 6.                                                                                                                             Dzień 8.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s