Dzień 4.

Tego dnia postanowiliśmy obudzić się o 8 rano. Jednak nie było dane wyjść nam z łóżek po rozmowach do późnych godzin nocnych. I tak wstaliśmy przed 10. Już z samego rana zostałem pozytywnie zaskoczony przez ludzi. Jako że obchodziłem tego dnia swoje 22 urodziny, dostałem tort zrobiony z ciasteczek przywiezionych z Polski, truskawek kupionych na pobliskim straganie i napisem “Sto lat” na brzegu talerzyka. Takiego tortu w Polsce jeszcze nigdy nie dostałem :-) Zjedliśmy wspólnie z Sylwią i Kim urodzinowe śniadanie, po czym udaliśmy się na zwiedzanie Barcelony.

Polskie frankfuterki rządziły na stole :-)

Polskie frankfuterki rządziły na stole 🙂

Z hostelu wyszliśmy po godzinie 12. Upał dawał się już we znaki. W planach mieliśmy zobaczyć to, o czym wczoraj mówiła nam Kim, a mianowicie festiwal polegający na rywalizacji ulic o miano najlepiej przystrojonej. Tak też zrobiliśmy. Powolnym krokiem udaliśmy się w kierunku dzielnicy, w której ulice te się znajdują. Motywy były bardzo różnorodne, od abstrakcyjnych spirali, poprzez western, arktykę, gry, muzykę, na star wars kończąc. Dwie godziny zleciały jak z bicza strzelił.

Spirale

Spirale

P1250322

Dziki zachód w sercu Barcelony ;-)

Dziki zachód w sercu Barcelony 😉

Mario i Pacman

Mario i Pacman

Star Wars

Star Wars

Po zobaczeniu tylu zdobionych ulic, poszliśmy w kierunku Sagrady Familii. Świątyni zaprojektowanej przez Antonio Gaudiego, budowanej od roku 1882 i jeszcze nie ukończonej. Ciekawostką jest to, że pomimo swojej wielkości, nie ma w jej konstrukcji ani jednej linii prostej. Widzieliśmy ją dotychczas na zdjęciach oraz w telewizji, więc tym bardziej zależało nam aby ją zobaczyć na własne oczy. Gdy już znaleźliśmy się w jej okolicy, zjedliśmy dobrego arbuza, który gasił pragnienie lepiej niż woda. Odpoczęliśmy chwilę, wyszliśmy zza drzew i naszym oczom ukazała się wspomniana wcześniej świątynia. Zrobiliśmy parę zdjęć.

Sagrada Familia

Sagrada Familia

Jedna z fasad Sagrady Familii

Jedna z fasad Sagrady Familii

Do środka nie wchodziliśmy z jednego powodu – nie zamierzaliśmy oglądać za 8 euro rusztowań, po których chodzą robotnicy. Po zobaczeniu tej budowli, udaliśmy się w kierunku części portowej miasta, aby dostać się na La Ramblę – główny deptak Barcelony, który został zbudowany w wyschniętym korycie rzeki Rambli. Wejście na deptak zaczyna się na Placa Portal de la Pau, gdzie stoi pomnik Krzysztofa Kolumba wskazującego palcem wyjście z portu. Zabytek ma upamiętniać miejsce powrotu z jego pierwszej wyprawy do Indii Zachodnich.

Krzysztof Kolumb

Krzysztof Kolumb

Idąc w stronę Placa de Catalunya, nie sposób odpędzić się od widoku przeróżnych mimów, restauracji, straganów. Naszą uwagę przykuło jedne wielkie targowisko, na którym można było kupić prawdopodobnie każdy owoc, jaki się chciało. Nie mogliśmy przejść obok targowiska obojętnie. Wstąpiliśmy, kupiliśmy sobie koktaile, których w Polsce nie kupicie nigdzie :-)

Kolory mieszały w głowie ;-)

Kolory mieszały w głowie 😉

Niestety koniec dobrego. Godziny mijały bardzo szybko, więc musieliśmy kierować się w kierunku drogi wylotowej z Barcelony. W Barcelonie jest wiele ciekawych miejsc do zobaczenia, na które nie mieliśmy już czasu. Część z nich nadal na nas czeka. Szybko poszliśmy do hostelu po plecaki, po czym udaliśmy się na stację benzynową w poszukiwaniu jakiegoś samochodu. Myśleliśmy, że będzie trudno złapać cokolwiek w centrum, jednak byliśmy w błędzie. Podchodząc do jednego kierowcy, prośba o podwózkę została odrzucona. Jednak po 5 minutach, ktoś nas woła. Okazało się, że był to ten sam kierowca, który nie chciał nas podwieźć. Zlitował się nad nami, gdyż jak się od niego dowiedzieliśmy, jego syn też jeździ autostopem i chodzi po górach. W dodatku kierowca był jednym z nielicznych, który potrafił rozmawiać po angielsku. Po 15 minutach znaleźliśmy się już na wylotówce z Barcelony. Łapaliśmy przez godzinę i nic. Wpadliśmy na pomysł, aby upiększyć napisy na kartonach. I co? I nic. I tak czekaliśmy przez następny kwadrans. Nagle na drodze widzimy starego Volkswagena T3, w dodatku na polskich tablicach.

“Oni nas muszą podwieźć” – pomyślałem sobie. Przejeżdżają obok nas, krzyczę do nich – “Polacy! Zabierzcie nas!”

Odwracamy się, patrzymy, a busik już stoi na światłach awaryjnych :-) Wychodzi z niego gość w samych majtkach, od którego było czuć woń alkoholu. Pyta się: “Dokąd jedziecie?”

Odpowiadamy: “Do Valencii.”

“A my jedziemy na północ. No nic, wsiadajcie, jakoś się dogadamy.”

Okazało się, że jechali z Barcelony w kierunku St. Tropez do Francji. W sumie lepiej być na stacji benzynowej niż łapać z kartką na drodze. I tym oto sposobem, byliśmy częścią projektu “Ogórek on tour”. Chłopaki mieli przejechać tego dnia 600 kilometrów, jednak gdy tylko Mateusz wspomniał, że mam urodziny, zaczęła się impreza. Dostaliśmy piwo, wypiliśmy razem wódkę. A to wszystko w busie pędzącym 100 km/h. Mimo wielkiej ciasnoty bawiliśmy się świetnie. Jednak przyszedł ten moment, kiedy musieliśmy wysiadać, gdyż nie chcieliśmy jechać na północ. Po zjeździe na stację benzynową, namówiliśmy chłopaków, aby zostali na noc z nami. Udało się, po czym do bardzo późnych godzin nocnych świętowaliśmy moje urodziny – najlepsze jakie miałem :-)

Chłopcy byli dość wstawieni

Chłopcy byli dość wstawieni

Jedynie kierowca był trzeźwy

Jedynie kierowca był trzeźwy

Podczas gdy ekipa piła alkohol, my opanowaliśmy busika :-)

P1250512Następnie zrobiliśmy zupę – mix zupek chińskich i zupek w proszku. Sami jesteśmy ciekawi jakby to smakowało na trzeźwo ;-)

P1250534Bardzo pozytywnie byli nastawieni do nas napotkani ludzie. Pozdrawiali i kiwali nam, uśmiechali się itd. Fajne uczucie :-) A że byliśmy zmęczeni i upici, to poszliśmy spać. I tak minął 4. dzień, 21.08, moje urodziny :-)

Dzień 3.                                                                                                                             Dzień 5.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s