Dzień 15.

Podczas gdy kierowcy prowadzili 40 tonowe pojazdy, my spaliśmy na wygodnych łóżkach. Obudziliśmy się na jednym z postojów gdzieś w środkowych Niemczech. Był początek września, ale było tak zimno, że kierowcy wracający z południa kraju narzekali na opady śniegu. Po chwili kierowcy ruszyli dalej, a my poszliśmy dalej spać. Zostałem obudzony przez Zdziśka gdy było już jasno. Byliśmy niedaleko naszego kraju, gdy mój kierowca obudził mnie i powiedział, abym usiadł na fotelu, gdyż są tutaj częste patrole policji. Miał nosa co do tej instytucji. Po 5 minutach wyprzedza nas radiowóz sygnalizujący, że mamy jechać za nim. Po zjeździe na parking, policjanci przystąpili do sprawdzania dokumentów i samochodu. Sposób kontroli znacznie odbiegał od kultury, jaką powinni posiadać funkcjonariusze. Ich zachowanie pozostawiało wiele do życzenia.

Doczepili się do palącego się cały czas światła kierunkowskazu. Nie potrafiliśmy tego naprawić, więc dla świętego spokoju wykręciliśmy żarówkę, po czym kontynuowaliśmy jazdę. Z kilometra na kilometr byliśmy coraz bliżej Polski:

– “Pewnie się już cieszycie, że wracacie. Ja też się cieszę.” – powiedział Zdzisiek. I tak kilometry upływały, aż w końcu znaleźliśmy się w Polsce :-)

Zrobiliśmy pamiątkowe zdjęcie:

Roman & przyjaciele ;-)

Roman & przyjaciele 😉

po czym zjechaliśmy na parking, na którym kierowcy mieli spędzić weekend. Natychmiast zaczęliśmy szukać kolejnej podwózki pośród dziesiątek ciężarówek znajdujących się na parkingu. Jeden kierowca ruszał za godzinę, i zgodził się zabrać jednego z nas. Wybór padł znów na mnie. Wrzuciłem plecak do jednego z samochodów, który był przewożony na lawecie. Poprzez pytanie na CB – radiu, Agata z Mateuszem złapali stopa w momencie, gdy wyjeżdżaliśmy z parkingu. Umówiliśmy się w centrum Wrocławia, gdzie przyjaciele Mateusza mieli zorganizować nam imprezę z okazji naszego powrotu. Po godzinie jazdy, byliśmy już we Wrocławiu. Nowi znajomi ugościli nas najlepiej jak mogli – zrobili obiad oraz udostępnili łóżka. Po odpoczynku, wraz z Mateuszem poszliśmy spać. Agata nie miała ochoty na sen, więc wybrała się zobaczyć Wrocław. Gdy się przebudziliśmy, była godzina 21. W planach mieliśmy pójść na Wyspę Słodową:

– “Jakoś musimy zakończyć naszą wyprawę, idziemy” – powiedzieliśmy, po czym wyszliśmy z mieszkania i po godzinie spaceru znaleźliśmy się nad brzegiem Odry, gdzie podziwialiśmy pobliskie oświetlone elewacje budynków. Mateusz wraz z kolegami pił wódkę (z koleżankami też 😉 – Żołądkowa Gorzka z oranżadą malinową – polecam. MC), ja z Agatą nie chcieliśmy pić z powodu złego samopoczucia. Wracając do mieszkania, przechodziliśmy przez rynek, na którym w okolicznych klubach bawili się ludzie. Była godzina 4.30 rano, gdy przyszliśmy do mieszkania. Padliśmy na łóżka jak muchy, po czym zasnęliśmy z nadzieją na lepsze samopoczucie rano.

Dzień 14.                                                                                                                           Dzień 16.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s