Dzień 14.

Wczorajszy chłód spowodował, że obudziliśmy się wszyscy z bólem gardła. Mieliśmy tabletki wzięte z Polski, jednak nie były one skuteczne. Mimo tego, wyszliśmy z namiotu, i w ciągu 15 minut byliśmy już gotowi do jazdy. I tak jechaliśmy przez 4 i pół godziny, podczas których na zmianę drzemaliśmy i rozmawialiśmy z kierowcami. Z powodu padającego deszczu widoki nie były interesujące, dlatego nie robiliśmy żadnych zdjęć. Na krótkim postoju zjedliśmy szybki obiad, który ugotowaliśmy na resztce gazu pozostałego w butli, po czym ruszyliśmy dalej. Nasza ciężarówka jechała o 1 km/h szybciej niż ciężarówka, którą jechał Mateusz, więc musieliśmy poczekać na niego chwilę na następnym parkingu. Nasi kierowcy chcieli uzupełnić pieniądze do systemu pobierania opłat, po czym ruszyliśmy dalej przekraczając granicę francusko – niemiecką. Po 9 godzinach jazdy, dotarliśmy do miejscowości Karlsruhe.

Do zachodu słońca pozostało jeszcze dużo czasu, więc czym prędzej zaczęliśmy szukać jakiegoś samochodu. Nasze plecaki zostawiliśmy przy kierowcach ciężarówek, po czym zapytaliśmy o podwózkę jednego Rosjanina, jednak podróżował z całą rodziną i nie miał dla nas miejsca. Wracając na stację, spotkaliśmy jednego autostopowicza z Niemiec, który wracał do domu. Miał niedaleko, więc od razu udało mu się znaleźć stopa na około 50 kilometrów. Nam przyszło czekać dłużej.

Na stację wjechał samochód osobowy z Polski, którym podróżował samotnie młody chłopak:

– “Przykro mi, ja nie zabieram autostopowiczów.”

Na nic zdały się nasze prośby, gdyż po chwili pojechał dalej sam. A szkoda, bo mieliśmy okazję być za parę godzin już we Wrocławiu. Ze złością na twarzy wracamy do naszych kierowców:

– “Jeśli nic nie znajdziecie, możecie jechać z nami dalej. Ruszamy o północy.” – powiedzieli nam, po czym zgodziliśmy się na tą propozycję. W końcu lepiej mieć pewne miejsce na kilkaset kilometrów niż zatrzymywać się co chwilę i tracić na tym sporo czasu. Po chwili dosiadł się do nas młody kierowca – Tomek, który także zatrzymał się na parkingu, niestety na cały weekend. Zanim usiedliśmy do stołu, poszliśmy kupić coś do jedzenia oraz piwo, które było podziękowaniem dla kierowców za dotychczasową pomoc. Później już usiedliśmy do stołu i rozpoczęliśmy małą imprezę. Imprezę, która była połączona ze świętowaniem urodzin kierowcy Romana :-)

Mała impreza

Mała impreza

Oraz nasi kierowcy – Zdzisiek i Roman :-)

Oraz nasi kierowcy – Zdzisiek i Roman 🙂

Siedzieliśmy z nimi do późnego wieczora pijąc piwo. Nasi kierowcy wypili trochę i poszli spać z nadzieją, że wytrzeźwieją do północy. Jako że było już chłodno, przesiedliśmy się na pakę ciężarówki Tomka, na której siedzieliśmy przez jakiś czas. Nie było tam oświetlenia, więc po jakimś czasie przenieśliśmy się do ciepłej i jasnej kabiny ciężarówki, gdzie przy rozmowach piliśmy piwo, które dał nam Tomek. Pozwolił nam rozłożyć łóżka, na których wygodnie się położyliśmy. Alkohol w połączeniu z chorobą zrobił swoje, ponieważ przy wychodzeniu z kabiny momentalnie łapały mnie dreszcze.

Zbliżała się północ, więc posłaliśmy Mateusza, aby zobaczył czy nasi kierowcy się obudzili. Niestety spali tak twardo, że dopiero mocniejsze pukania w drzwi kabiny obudziły ich. Powiedzieli, że ruszają za pół godziny. Poszliśmy więc jeszcze na chwilę ogrzać się do kabiny Tomka, po czym pożegnaliśmy się i wsiedliśmy z powrotem do ciężarówek Romana i Zdzisława. Od teraz Agata z Mateuszem jechali z Romanem, a ja ze Zdzisławem.

Podczas jazdy okazało się, że nasza ciężarówka nie ma świateł stopu oraz kierunkowskazów. Podczas jazdy, z pomocą Zdzisława wymieniłem bezpieczniki, które okazały się być sprawne. Czułem się jak przy rozbrajaniu bomby, gdyż sploty kabelków i bezpieczników nie były łatwe do rozszyfrowania ;-) Gdy już to zrobiłem, położyłem się wygodnie na łóżku i momentalnie zasnąłem.

Dzień 13.                                                                                                                           Dzień 15.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s