Dzień 13.

Obudziliśmy się tego dnia przed godziną 6 rano, gdyż byliśmy umówieni z kierowcami tych ciężarówek:

P1260083

Najpierw wstał Mateusz, spakował swoje rzeczy, po czym wsiadł do czerwonej ciężarówki i odjechał.

Umówiliśmy się, że spotykamy się wszyscy razem na stacji benzynowej przy autostradzie w miejscowości La Jonquera, niedaleko przejścia granicznego z Francją. W tym mieście nasi kierowcy mieli podpisywać umowy tranzytowe na Francję, więc chcieliśmy dojechać z nimi do granicy.

Zostaliśmy we dwoje – ja i Agata. Następna ciężarówka odjeżdżała o godzinie 7 rano, więc mieliśmy godzinę czasu, aby znaleźć coś wspólnymi siłami dla mnie. W międzyczasie pytaliśmy różnych kierowców, każda odpowiedź była negatywna. Po krótkiej chwili na stację wjechało białe, sportowe Audi na francuskich tablicach rejestracyjnych. Jechała nim samotnie kobieta, więc szansa na wzięcie któregoś z nas była duża. Krótkie pytanie:

– “Czy jedzie pani w stronę Francji?”

– Odpowiedź: “Tak, jadę.”

– “A czy może zabrać pani moją koleżankę?” – w tym momencie wskazałem palcem na Agatę.

– “Mogę, czemu nie.”

Po chwili zostałem na stacji benzynowej sam. Włóczyłem się w okół ciężarówki niecierpliwie czekając na odjazd. W końcu wybiła godzina 7 rano i ruszyliśmy. Po krótkiej chwili rozpadał się deszcz. Po raz pierwszy od dwóch tygodni zrobiło mi się zimno ;-)

Kilometry mijały jeden za drugim, a my byliśmy coraz to bliżej miejsca, w którym się umówiliśmy. Mój kierowca, Roman, zjechał z autostrady aby za nią nie płacić. Widoki były świetne, jednak aparat zabrał Mateusz, którym nie zrobił żadnych zdjęć. Po drodze od Agaty dostałem smsa, że czekają na mnie już od ponad godziny. Roman chciał jeszcze zatankować ciężarówkę oraz się umyć. Zleciało kolejne pół godziny, gdyż ciężarówka to nie osobówka, i tankuje się ją znacznie dłużej. W końcu ruszyliśmy. Okazało się, że przez nieporozumienie wśród naszych kierowców, zostałem wysadzony na parkingu przy urzędzie celnym w centrum miasta. Przez następną godzinę szedłem z plecakiem wzdłuż drogi, mając nadzieję że w końcu trafię na stację, na której czekali na mnie Agata z Mateuszem. Po drodze ponownie zaczął padać deszcz. Według tego, co mówili mi ludzie, miałem do przejścia jeszcze 5 kilometrów.

– “Muszę to przejść” – powiedziałem sobie, po czym ruszyłem przed siebie. Po godzinie byłem już na miejscu.

– “Co tak długo?” – zapytał Mateusz, po czym musiałem, bogu ducha winien, tłumaczyć się. Ale nie miało to znaczenia, bo znowu byliśmy razem. Na stacji było mnóstwo samochodów wracających do Francji, jednak dopiero po dwóch godzinach znaleźliśmy pierwszą osobę chętną nas zabrać. Był nią młody chłopak czeskiego pochodzenia mieszkający we Francji, który był zawieźć rodziców na lotnisko do Barcelony i wracał do domu. Był bardzo wyluzowany, ubrany w hawajską koszulę i hawajski kapelusz. Podczas jazdy pił piwo ;-) Droga z nim minęła szybko. Musiał nas niestety wysadzić na stacji, gdyż za niedługo zjeżdżał w stronę domu. Pożegnaliśmy się, i po pięciu minutach znaleźliśmy vana, którym przejechaliśmy kolejne 100 kilometrów. Starsi panowie wracający z pracy wysadzili nas na stacji przed Nimes, gdyż sami jechali do Marsylii. Pożegnaliśmy się z nimi, po czym poszliśmy coś zjeść. Po chwili odpoczynku, udało nam się znaleźć hipisowskiego VW T2, potocznego ogórka, którym jechało dwóch facetów. Zgodzili się nas zabrać, ale jechali oni do Marsylii. To było niestety nie po drodze, więc nie mogliśmy skorzystać z ich pomocy.

Na stacji spotkaliśmy dwie autostopowiczki z Francji, które jechały do Marsylii. Już po pięciu minutach znalazły jakiś samochód. Nam przyszło czekać dłużej.

Jeden z pytanych kierowców zgodził się nas zabrać. Mimo tego, że wiózł duże obrazy, zrobił wszystko, aby nas upchać w samochodzie. Przez 10 minut przekładał obrazy z miejsca na miejsce, chcąc nas pomieścić. Udało się ;-)

Jechaliśmy z nim szybko, gdyż prędkościomierz cały czas wskazywał wartość 150 km/h. I tak mijały kilometry, zaczęło się powoli ściemniać. Musieliśmy wysiąść na stacji, bo za niedługo nasze drogi się rozchodziły. Stacja ta była rajem dla autostopowiczów – bardzo dużo samochodów. Spotkaliśmy jeden samochód na polskich tablicach rejestracyjnych, którym jechało młode małżeństwo. Nie zgodzili się nas zabrać z powodu braku miejsca:

– “Ale my weźmiemy plecaki na kolana, mamy już w tym doświadczenie.” – powiedzieliśmy.

– “No ale spójrzcie, nie ma miejsca, tam jest lodówka.”

W tym momencie pomyślałem sobie:

– “Wsadźcie sobie tą waszą lodówkę w d**ę.” Była ona taka mała, że spokojnie pomieścilibyśmy się wraz z naszymi plecakami.

Gdy Polacy odjechali, udało nam się znaleźć młodą parę Francuzów, która wracała z wakacji. Porozmawialiśmy chwilę przy papierosie, po czym upchnęliśmy nasze bagaże do środka i jechaliśmy zadowoleni. Rozmawialiśmy o wakacjach oraz o studiach. Droga minęła nam szybko. Zostaliśmy wysadzeni na stacji, która była w miarę duża. Jedni spotkani tureccy ludzie jadący do Holandii, powiedzieli że nas zabiorą, ale musieliśmy zapłacić 10 euro od osoby z powodu dużych bagaży:

– “Ale na tym nie polega autostop. Nie będziemy płacić. Jedźcie sami.” – powiedziałem im, po czym udałem się na parking ciężarówek.

Na parkingu dostrzegłem dwie znajomo wyglądające ciężarówki. Gdy podszedłem bliżej, okazało się, że to nasi kierowcy, z którymi jechaliśmy rano ;-)

Po krótkiej rozmowie powiedziałem im, że pojedziemy z nimi dalej, gdy zabiorą naszą trójkę w całości. Nie chcieliśmy się już rozdzielać. Odpowiedzieli:

– “OK.”

Uradowany poszedłem powiedzieć to Agacie i Mateuszowi. Ucieszyli się :-) Przenieśliśmy nasze plecaki, ponownie rozbiliśmy namiot obok ciężarówek, po czym wypiliśmy piwo postawione przez naszych kierowców. Po chwili rozmowy poszliśmy spać zadowoleni, że ponownie udało się ich spotkać ;-)

Dzień 12.                                                                                                                           Dzień 14.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s