Wyspa Hormoz

Przyjeżdżając pociągiem na stację kolejową w Bandar-e-Abbas pozostało nam tylko dostać się statkiem na wyspę Hormoz. Wspomniane wcześniej „tylko” znaczyło dla nas kilka godzin. Łódź odpływa tylko wtedy gdy się zapełni ludźmi. Na próżno szukać tutaj rozkładu. Nam się udało, ponieważ czekaliśmy na tą chwilę tylko 3 godziny. Za sprawą wszystkich pozostałych pasażerów znajdujących się na statku czuliśmy się dość dziwnie. Nie wiedzieliśmy jednak dlaczego. Nie było dla nas to jednak straszne, ponieważ wszyscy starali się nam w jakiś sposób pomóc. Czego jednak może oczekiwać pasażer płynącego statku, gdy wszystko jest pod kontrolą? Niczego poza spokojem. Dla wszystkich ludzi widok Zatoki Perskiej jest tutaj codziennością. Dla nas był nowością. Chcieliśmy w spokoju cieszyć się tym, że pływamy po wodach w miejscu, gdzie w 1989 roku toczyła się wojna.

Jest to wyspa bardzo tradycyjna, na której znajduje się tylko 1 bankomat, 1 stacja paliw, 1 sklep. Nocleg udało nam się znaleźć będąc kilkanaście kilometrów przed wyspą. Dostaliśmy SMS-a od Seyeda, u którego nocowaliśmy w Gorgan, że tam gdzie zmierzamy czeka na nas jego kolega, który zgodził się nas przenocować. Swoją drogą nie wyobrażam sobie noclegu w namiocie w takim upale, który panował również w nocy. Mieliśmy ogromne szczęście. Mówił łamanym angielskim, ale nam to nie przeszkodziło.

Samych samochodów podczas naszego pobytu na wyspie doliczyłem się trzech. W tym tylko jeden jeżdżący – nasz. Asfalt tylko na drodze prowadzącej dookoła wyspy. I to nie wszędzie. Gdzieniegdzie były spore wyrwy i kratery zapadliskowe. I wszechobecna potworna wilgotność, która w połączeniu z palącym słońcem powodowała darmowy prysznic w postaci potu. Aby się o tym przekonać wystarczyło wyjść na 5 minut z klimatyzowanego pomieszczenia.

Odnośnie bezpieczeństwa na wyspie to było całkiem OK. Tylko raz poczułem się trochę niepewnie idąc wśród tubylców zrobić zdjęcia o zachodzie słońca. Wszyscy na mnie patrzeli. Najbardziej w pamięci utkwiły mi jednak dzieci, które wpychały się przed obiektyw, aby zrobić im zdjęcie. Sądząc po ich minach przypuszczam, że dla nich był to pierwszy kontakt z aparatem fotograficznym. Na szczęście nic złego mi się nie stało, a moje obawy wynikały po prostu z przyzwyczajenia.

Wyspa prezentuje się okazale. Jest zamieszkana przez około 2000 ludzi, którzy ulokowani są tylko w jednym miejscu – mieście Hormoz. Pozostała część wyspy to pustkowie, na którym próba przeżycia bez wody skończyłaby się śmiercią. Czas pracy zależy tutaj od samopoczucia pracownika, a ludzie zatrudniają się tutaj w wydobyciu rud żelaza oraz w sektorze rybackim. Kobiety nie pracują w ogóle. Plaże są piękne i puste. Hoteli i restauracji brak. Woda dostarczana jest tankowcami. Turystów przewija się tutaj około 200 rocznie. Natomiast widoki jak z bajki. Nigdzie wcześniej nie widziałem tylu kolorów skał, co właśnie na niej. Zielone, żółte, czerwone. Wszystko zaledwie na 42 kilometrach kwadratowych. Krajobrazy jakby z innej planety. Wszystko ostre, załamane, brak harmonii. Jednak to było „to coś”. Chodząc po górach trzeba było bardzo uważać na zapadliska. Raz w takie wpadłem, na szczęście nie odnosząc żadnych obrażeń. Mogę tą wyspę polecić każdemu. Zapewniam, że tych widoków nie zapomnicie.

Sample-0584

Sample-0591

Sample-0595

Sample-0600

Sample-0623

Sample-0618

Sample-0619

Sample-0625

Sample-0617

Sample-0609

Sample-0611

Sample-0621

Sample-0641

Sample-0651

Sample-0656

Sample-0663

Sample-0660

Sample-0679

Sample-0690

Sample-0671

Sample-0672

Sample-0685

Sample-0691

Sample-0695

Sample-0696

1

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s